Wygrana z Mon-Polem w Płocku – ach, co to to był za mecz!

Tak emocjonujące mecze jak ten sobotni z zespołem Mon-Polu Płock są solą żeńskiego basketu i sportu w ogóle. Po spotkaniu, w którym na tablicy wyników aż jedenaście razy widniał remis, a w dogrywce obie drużyny zdobyły łącznie 34 punkty, w końcu to zawodniczki SKK Polonia Warszawa mogły się cieszyć z wygranej w meczu na styku.

Mon-Pol Płock to wyjątkowo dogodny dla nas przeciwnik, bowiem jak do tej pory w meczach z tym rywalem udało się rozstrzygnąć wszystkie spotkania na naszą korzyść. Nie inaczej było i w sobotniej potyczce, jednak to zwycięstwo trzeba było dosłownie wydrzeć z rąk płocczanek, co udało się dzięki wielkiej ambicji i woli walki Polonistek.

Nieudane końcówki w wyrównanych zawodach były w tym sezonie „solą w oku” koszykarek Polonii. Tym razem nasze zawodniczki użyły tej „soli”, aby nadać doskonały „smak” rozstrzygającym fragmentom pasjonującego spotkania i pomeczowej euforii!

Rzadko ogląda się taki mecz, w którym każda z drużyn wykonuje aż ponad 40 rzutów osobistych (!), a siedem zawodniczek notuje na koncie pięć fauli (w tym dwie w drużynie Polonii). Wbrew pozorom, nie był to wcale mecz brutalny, raczej po prostu zacięty i pełen zaangażowania z obydwu stron. Również niezbyt często jesteśmy świadkami spotkań, które aż siedem zawodniczek Polonii kończy z dwucyfrowym evalem (!). Prześledźmy zatem nieco bardziej szczegółowo przebieg tego meczu.

W pierwszej kwarcie dało się poczuć, że gdzieś w podświadomości obu zespołów była waga stawki tego spotkania. Starcie między sąsiadami w tabeli, rywalizującymi o bezpieczne miejsce w fazie play-off, sprawiło że w pierwszych minutach żadna z drużyn nie forsowała zawrotnego tempa. Polonistki dosyć mozolnie próbowały budować prowadzenie, a w tej kwarcie punktowało aż sześć zawodniczek Czarnych Koszul. Najwięcej punktów zdobyła w tej części gry Iza Błajda (4 punkty, wszystkie z rzutów osobistych), a po 3 dołożyły Justyna Kowalska i Ania Kuncewicz. Ta ostatnia niestety już po niespełna 6 minutach popełniła dwa przewinienia, ale na parkiecie zastąpiła ją udanie Iza Zdrodowska. Ta kwarta zakończyła się prowadzeniem Polonistek 16:13. Ponad połowa punktów zespołu z Płocka (7 z 13 punktów) była konsekwencją celnie egzekwowanych rzutów wolnych.

Drugą kwartę lepiej zaczęły gospodynie, które po celnym rzucie za trzy punkty Lucyny Kotonowicz wyszły na prowadzenie 20:18 po trzech minutach tej części gry. Polonistki jednak nie poddawały się. Po dwóch akcjach Izy Błajdy, w tym jednej typu „dwa plus jeden” oraz „trójce” Oli Kai ponownie objęły prowadzenie 32:29. Zainicjowało to świetny fragment gry w wykonaniu zawodniczek Czarnych Koszul, zwieńczony serią punktową 13:0. Płocczanki zdołały jedynie odpowiedzieć dwoma punktami rozgrywającej świetne spotkanie Magdaleny Szkop, zdobywczyni 10 punktów dla Mon-Polu w pierwszej połowie meczu. Tym samym na przerwę nasze zawodniczki schodziły na przerwę z zapasem ośmiu punktów, prowadząc 39:31.

Pierwsze dwadzieścia minut meczu dawało powody do optymizmu. Przewaga Polonii wynikała co prawda w dużej mierze z niskiej skuteczności płocczanek z rzutów z gry, która wyniosła niewiele ponad 25%. Z drugiej strony nasze koszykarki w pierwszej połowie trafiły aż 14 z 24 oddanych rzutów, co jest niewątpliwie bardzo dobrym wynikiem. Świetną partię rozegrała w Płocku Iza Błajda, która po dwóch kwartach mogła się pochwalić dorobkiem 10 punktów, z czego aż 6 pochodziło z umiejętnie wykonywanych rzutów osobistych. O jeden punkt mniej miała na koncie Ola Kaja, która była także autorką jedynej celnej „trójki” w wykonaniu Polonistek w pierwszej połowie meczu. Z kolei zespół Mon-Polu blisko 40% ze wszystkich punktów (12 punktów z 31) zdobył z rzutów osobistych

Po powrocie na parkiet po przerwie można było odnieść wrażenie, że niestety to Polonistki „zostały w szatni”. Płocczanki zrewanżowały się skutecznie za serię 13 punktów z rzędu i to one wyszły na prowadzenie 42:39, po niespełna trzech minutach trzeciej kwarty. Nasze zawodniczki miały niestety ogromny problem z wyprowadzeniem piłki oraz celnymi podaniami i rzutami pod presją obrony rywalek. Tę passę przełamała dopiero Justyna Kowalska, trafiając dwa rzuty wolne po faulu przeciwniczki. W barwach Mon-Polu szalała Magdalena Szkop, która zdobywając 6 punktów z rzędu wyprowadziła swój zespół na najwyższe prowadzenie w tym meczu – 48:41. Na szczęście dla Polonistek, chwilę później świetny fragment rozegrały Ania Kuncewicz oraz Zuzanna Wrzesień. Andzia zdobyła 4 punkty z rzutów wolnych i niestety zaraz potem zanotowała na koncie trzeci faul w tym meczu, podczas gdy Zuza do pięciu punktów z rzędu z gry dołożyła dwa celne rzuty osobiste (7 punktów w tej kwarcie). Polonistki doskonale egzekwowały rzuty wolne w tej części, trafiając aż 11 z 12 prób. Dwa ostatnie celne osobiste autorstwa Dżasty pozwoliły zniwelować przewagę gospodyń do jednego punktu (56:55) na około pół minuty przed końcem tego fragmentu gry. Płocczanki umiejętnie wykorzystały czas na rozegranie ostatniej akcji w tej kwarcie, zakończonej „trójką” Natalii Bucyk. Tym samym tę część meczu gospodynie wygrały zdecydowanie 28:16 i do ostatniej partii przystępowały prowadząc 59:55.

Rozstrzygające dziesięć minut meczu było poniekąd wojną nerwów pomiędzy obydwoma zespołami. Mnożyły się faule z obu stron, przy próbach obrony akcji przeciwniczek. Początkowe 5 punktów w tej kwarcie padło z rzutów osobistych. Pierwszą ofiarą takiego stylu gry padła Edyta Faleńczyk z Płocka, która po faulu w ataku na Zuzi Wrzesień musiała opuścić parkiet za pięć przewinień, przy stanie 61:60 dla Mon-Polu. Po jednym celnym osobistym Sylwii Siemienas z Płocka i celnym rzucie z wyskoku Justyny Kowalskiej na tablicy pojawił się remis 62:62. Dwa skuteczne lay-upy w wykonaniu Justyny Pytlarczyk i Lucyny Kotonowicz dały chwilę oddechu płocczankom, jednak celna „trójka” Izy Zdrodowskiej tuż po jej wejściu na boisku i wynik 66:65 dla gospodyń dały jasno do zrozumienia że ten mecz się jeszcze nie skończył. Po celnych dwóch rzutach osobistych Oli Kai, wobec jednego wcześniej spudłowanego przez Magdalenę Szkop ze strony gospodyń, zawodniczki Dumy stolicy znów doprowadziły do remisu (67:67). Na niespełna przed końcem meczu dwie skuteczne akcje doświadczonej Lucyny Kotonowicz dały płocczankom przewagę 73:69. Trener Maciej Szelągowski wziął przerwę na żądanie. Tuż po niej Polonistki miały problem ze wznowieniem gry z boku. Gdy wydawało się, że popełnią błąd 5 sekund, sędziowie odgwizdali piąty faul Sylwii Siemienas z Mon-Polu, dodatkowo kwalifikując go jako niesportowy. Prezentu w postaci dwóch rzutów osobistych nie wykorzystała niestety Ania Kuncewicz, nie trafiając obydwu. Zimną krew przy ponowieniu akcji z boku zachowała Zuzia Wrzesień, która oddała celny rzut za trzy punkty, doprowadzając do wyniku 73:72. Niestety w następnej akcji Zuzia popełniła piąte przewinienie, kończące jej udział w tym meczu. Swoisty roller-coaster przeżyła faulowana Magdalena Szkop, która trafiła tylko jeden z rzutów osobistych i na dodatek popełniła faul w ataku. Stan meczu ponownie wyrównała tym razem Ania Kuncewicz i na około10 sekund przed końcem meczu przy wyniku 74:74 to płocczanki miały piłkę do dyspozycji. Wybuch radości w ekipie w ekipie Mon-Polu był ogromny, gdy po kolejnych 5 sekundach gry Magda Szkop trafiła rzut za dwa punkty, będąc faulowaną. Jak się okazało, była to przedwczesna euforia gospodyń. Młodziutka (19 lat) rzucająca z Płocka nie trafiła rzutu osobistego. Walkę o zbiórkę z dwoma płocczankami wygrała Ania Kuncewicz, która podała piłkę do Ani Bekasiewicz, ta przytomnym podaniem obsłużyła Olę Kaję, która z kolei popisała się doskonałą asystą do Izy Błajdy. Ta z zimną krwią, równo z końcową syreną doprowadziła rzutem spod kosza do remisu 76:76 i tym samym dogrywki. Wywołało to eksplozję radości wśród koleżanek z zespołu oraz grupy sympatyków Polonii, wspierających swoją drużynę podczas tego meczu.

W dodatkowych pięciu minutach meczu po profesorsku po stronie Mon-Polu zagrała Lucyna Kotonowicz, zdobywczyni aż 11 z 14 punktów całego zespołu. Po jej dwóch celnych wejściach pod kosz na początku dogrywki gospodynie poprowadziły 80:76. To jednak nie wystarczyło na zdeterminowane tego wieczoru Polonistki. W dogrywce znakomicie zagrała Ania Kuncewicz, która w tej części meczu powiększyła swój dorobek o 10 punktów. W tych arcyważnych momentach ręka nie zadrżała Ani Bekasiewicz, która trafiła wszystkie 6 rzutów wolnych, wyprowadzając nas między innymi na pierwsze w dogrywce prowadzenie 81:80. Swoje 4 punkty dołożyła także znakomita w tym meczu Iza Błajda. Za grę w dogrywce należy pochwalić także Izę Zdrodowską, która zanotowała ważną asystę i blok. Po objęciu prowadzenia 87:85 po trzech minutach dodatkowego czasu gry zawodniczki Polonii nie dały już sobie odebrać prowadzenia i zwycięstwa 20:14 w dogrywce, a 96:90 w całym meczu.

Zwycięzców podobno się nie sądzi, jednak liczba strat po stronie Polonistek jest zatrważająca: 10 w pierwszej połowie i 24 w całym meczu, przy jedynie 4 przechwytach naszego zespołu. To na pewno elementy warte poprawy w kolejnych zawodach. Skupmy się jednak na pozytywach sobotniego spotkania z Mon-Polem. Niewątpliwie cieszy to, że aż sześć Polonistek zakończyło mecz z dwucyfrową zdobyczą punktową: Ania Kuncewicz zdobyła ich 19, Iza Błajda 16, Justyna Kowalska 15, Zuzanna Wrzesień 14, Ania Bekasiewicz 12, a Ola Kaja 11. Izie Zdrodowskiej do złamania bariery dziesięciu punktów zabrakło jednego oczka. To wszystko przy naprawdę świetnej skuteczności rzutów całej drużyny za 2 punkty – 60% i łącznej rzutów z gry – na poziomie 51%. Najbardziej wyraźny przełom nastąpił jednak wśród koszykarek Czarnych Koszul jeśli chodzi o celność rzutów wolnych: na 42 próby jedynie 6 było nieudanych.

Mamy nadzieję, że to cenne i ważne zwycięstwo będzie solidnym fundamentem do tego, by koszykarki Polonii uwierzyły w siebie – indywidualnie i jako zespół. Okazją do weryfikacji ile mentalnie dała nam ta wygrana będzie mecz w niedzielę 20 stycznia o godzinie 16.00, gdy nasze koszykarki podejmą na Konwiktorskiej zespół KKS Olsztyn.

Mon-Pol Płock – SKK Polonia Warszawa 90:96 (13:16, 18:23, 28:16, 17:21; 14:20 (d))

Punkty dla Polonii: Anna Kuncewicz 19 (8 zbiórek), Izabela Błajda 16 (5 zbiórek), Zuzanna Wrzesień 14 (2×3pkt), Justyna Kowalska 15 (5 zbiórek), Anna Bekasiewicz 12 (7 asyst, 7 zbiórek), Aleksandra Kaja 11 (1x3pkt, 5 asyst), Izabela Zdrodowska 9 (1x3pkt, 6 zbiórek, 2 bloki).Grały także Sonia Frojdenfal, Angelika Ostasiewicz Ilona Płaczkiewicz i Joanna Rudenko.

Dołącz do naszego newslettera!

Aktualności

“Rozwijamy działalność gospodarczą w ramach Klubu” – rozmowa z Łukaszem Tusińskim
6 grudnia 2019
Przed meczem rewanżowym z SMS PZKosz Łomianki
5 grudnia 2019
Trzecie miejsce po wygranej z SMS PZKosz II Łomianki
2 grudnia 2019

Twitter