Rozczarowująca porażka z SMS PZKosz Łomianki

Sympatycy Czarnych Koszul ostrzyli sobie zęby przed meczem w Łomiankach. Po pierwsze, koszykarki Polonii miały już przed tym spotkaniem zapewniony udział w play-off. Po drugie, po raz pierwszy (!) w tym sezonie kontuzje ani urazy nie wyeliminowały żadnej z nich z gry. Niestety – ani pozorny brak presji, ani gra najmocniejszym składem nie pomogły nam w tym meczu. Wysoko wygrana przez gospodynie pierwsza kwarta podcięła skrzydła Polonistkom, które niestety nie miały zbyt wiele do powiedzenia w przekroju całego meczu, przegranego 52:68.

Knock-down w pierwszej kwarcie

W drużynie z Łomianek zabrakło w niedzielę kilku kluczowych zawodniczek. W meczowej dwunastce nie zobaczyliśmy Natalii Klimek, Emilii Kośli oraz Bożeny Puter. Mimo to koszykarki SMS PZKosz  szybko uzyskały zdecydowaną przewagę punktową. Po dwóch celnych „trójkach” Julii Bazan i jednej Aleksandry Pszczolarskiej po niespełna 4 minutach SMS PZKosz prowadził 9:0. Kolejne trzy punkty z rzutów osobistych dały Łomiankom w połowie pierwszej kwarty przewagę punktową 12:0. Polonistki zupełnie nie miały pomysłu na rozmontowanie obrony przeciwniczek. Brakowało prób penetracji pod kosz, a oddawane rzuty z dystansu były nieskuteczne. Pierwsze punkty w meczu zawdzięczamy dwóm akcjom za 2 punkty autorstwa Ani Bekasiewicz. Tę część meczu zawodniczki Polonii przegrały aż 20:7, a jej finałowy rezultat i tak jest lepszy dzięki celnemu rzutowi za trzy Sonii Frojdenfal w końcówce kwarty.

Pokaz rzutów za trzy punkty

Co ciekawe, drugą kwartę tym razem to Polonistki rozpoczęły od trzech celnych „trójek” z rzędu. Stało się tak dzięki Angelice Ostasiewicz, Ani Kuncewicz oraz ponownie Soni Frojdenfal. Dla Ani były to dopiero pierwsze tego dnia punkty w meczu. Dzięki temu dystans zmniejszył się do 7 punktów – 23:16. Jednak gospodynie pokazały, że mimo młodego wieku potrafią zachować chłodną głowę i szybko odpowiedziały rzutem za trzy Łucji Grzenkowicz. Ta sztuka udała się jej zresztą dwa razy w tej kwarcie, dzięki czemu Łomianki cały czas utrzymywały bezpieczną przewagę. Festiwal „trójek” w tej kwarcie zamknęła Ania Bekasiewicz. Ostatecznie ten fragment meczy SKK Polonia przegrała nieznacznie 16:19, tym niemniej do przerwy Łomianki prowadziły pewnie 39:23.

Fatalna pierwsza połowa

Pomimo nieco lepszej drugiej kwarty meczu, nasze zawodniczki należy zganić za pierwszą połowę niedzielnego spotkania. Mniej punktów (21 oczek) w pierwszych dwudziestu minutach gry koszykarki Polonii zdobyły tylko raz w tym sezonie, mianowicie w dotkliwie przegranym meczu wyjazdowym z AZS Uniwersytet Gdański. Jednakże w tamtym spotkaniu nasz skład był daleki od optymalnego. Liczba strat popełnionych tylko w pierwszej połowie meczu z Łomiankami jest zatrważająca – aż 18 w wykonaniu Czarnych Koszul (29 w cały spotkaniu). Część z nich wynikała z kilkukrotnego błędu przekraczania linii bocznej. Choć boisko w Łomiankach istotnie jest dosyć wąskie, to jednak powielanie tej pomyłki przez nasze zawodniczki sugeruje lekkie problemy z koncentracją. Co gorsza, Polonistkom nie udało się przed przerwą ani razu przechwycić piłki. Kolejny paradoks, to znacznie lepsza skuteczność w rzutach za 3 punkty (blisko 42%), niż w próbach za 2 punkty (zaledwie 25%). Z czterech celnych rzutów SKK Polonia za 2 punkty w pierwszej połowie tylko jeden został zdobyty lay-upem (Ania Bekasiewicz), co dowodzi szczelności obrony podkoszowej w wykonaniu zawodniczek z Łomianek i bezradności naszych koszykarek.

Remis po przerwie

Trzecia kwarta była jedyną wygraną przez Polonistki. Pomimo jej słabszego początku (5 punktów z rzędu dla Łomianek), nasze zawodniczki zaliczyły w niej najlepszą serię 7 punktów zdobytych z rzędu. Aż 5 z nich zawdzięczamy Ani Bekasiewicz, która w całym meczu zdobyła 12 punktów. Tyle samo padło łupem Ani Kuncewicz, która dołożyła tyle samo zbiórek i tym samym tradycyjnie już osiągnęła double-double. Żadnej innej Polonistce nie udało się tego dnia osiągnąć dwucyfrowej liczby punktów, a najbliżej tego celu była Zuzia Wrzesień, której zabrakło do tego jednego oczka. W trzeciej odsłonie nasze koszykarki zgromadziły na koncie osiemnaście punktów (najwięcej w całym meczu) i wygrały ją ostatecznie 18:15.

Na początku czwartej kwarty po „trójce” Ostasiewicz i dwóch punktach Kuncewicz Polonia zdołała zmniejszyć przewagę do 10 punktów (56:46). W tym momencie kilka nieco dyskusyjnych decyzji sędziowskich (brak odgwizdania potencjalnego błędu kroków przy celnej akcji rzutowej zawodniczki z Łomianek czy kontrowersyjne przyznanie gospodyniom piłki po tym jak opuściła one pole gry) wprowadziło wyraźną nerwowość w naszym zespole. Łomianki kontrolowały przebieg spotkania i zrewanżowały się Polonistkom za trzypunktową porażkę z poprzedniej kwarty, dzięki czemu druga połowa meczu zakończyła się remisem 29:29. W ostatnich dziesięciu minutach obie drużyny nie grzeszyły skutecznością, co skutkowało niskim zwycięstwem gospodyń. 14:11. Finałowy rezultat meczu to wygrana Łomianek 68:52. Najskuteczniej dla gospodyń punktowały Julia Bazan (14 punktów), Aleksandra Pszczolarska (12) i Łucja Grzenkowicz (11). Kilkanaście minut na parkiecie spędziła też Zuza Rudenko, która dobyła 2 punkty.

Powrót kapitana Kurczaka

Niewątpliwie pozytywnym momentem meczu (jednym z nielicznych w tym spotkaniu) był powrót do gry Iwony Gawryszewskiej. Nasza kapitan pauzowała z powodów zdrowotnych bardzo długo, bo aż od października zeszłego roku. Kurczak pojawiła się na boisku w trzeciej kwarcie, a łącznie spędziła na parkiecie nieco ponad 6 minut. Została ciepło powitana przez obecnych na widowni kibiców Polonii i choć na plus zapisała się w statystykach tylko jedną zbiórką w ataku, to występ po tak długiej absencji należy ocenić pozytywnie.

Poszukiwania optymalnego zestawienia

W przekroju całego meczu trener Maciej Szelągowski ponownie dosyć mocno rotował składem. Jeśli chodzi o naszą pierwszą piątkę, to tylko trzy zawodniczki zagrały powyżej 25 minut:  Ania Kuncewicz (odpoczywała niespełna 3 minuty) oraz Iza Blajda i Ania Bekasiewicz. Znacznie mniej czasu na parkiecie spędziły tym razem Ola Kaja (15 minut) oraz Justyna Kowalska (niespełna 13 minut). Ta ostatnia zresztą swoje jedyne 2 punkty zdobyła w ostatniej minucie meczu. Z kolei Ola celną akcję rzutową zanotowała tylko raz, po skutecznym przechwycie. Tym razem znacznie więcej szans dostały zawodniczki wchodzące z ławki, które łącznie spędziły na parkiecie 80 minut, czyli aż 40% ogólnego łącznego czasu zespołu na boisku. Co prawda „odwdzięczyły” się trenerowi zdobyciem 23 punktów, ale aż 21 z nich to zasługa Wrzesień (9 punktów) oraz Frojdenfal i Ostasiewicz (po 6 punktów każda). Nieco dziwi zaledwie 8,5 minuty na parkiecie Izy Zdrodowskiej. Jej wzrost i skoczność mogłyby być przydatne w walce na tablicy, którą to Polonistki wygrały pod względem łącznej liczby zbiórek (51:42), jednak jeśli chodzi o zbiórki w ataku to zawodniczki SMS PZKosz uległy nam tylko nieznacznie (12:13). Pomimo sporej rotacji nie udało się sztabowi trenerskiemu znaleźć takiej piątki Polonistek, która nawiązałaby tego dnia równorzędną walkę z koszykarkami z Łomianek…

Mniej fauli… i cóż z tego

Ostatnio zwracaliśmy uwagę na fakt, że koszykarki Polonii popełniają zbyt wiele fauli. Tym razem było ich znacznie mniej, bo tylko piętnaście, co plasuje ten mecz w czołowej trójce tego sezonu pod względem najmniejszej liczby przewinień w wykonaniu Polonistek. Niestety i tak faule te skutkowały aż 20 rzutami wolnymi dla Łomianek. W dodatku tym razem koszykarki SMS egzekwowały je z lepszą skutecznością niż ich dotychczasowa średnia w lidze (65,4% przed niedzielnym meczem), gdyż pudłowały statystycznie zaledwie jeden z czterech oddanych rzutów wolnych. Swoją drogą, 15 punktów zdobytych przez młode zawodniczki z Łomianek z linii rzutów wolnych to lwia część ich szesnastopunktowej przewagi w całym meczu. Z kolei nasze koszykarki rzadko zmuszały przeciwniczki do nieprzepisowego przerwania gry – zaledwie 10 fauli Łomianek dało naszym koszykarkom 2 punkty z rzutów osobistych (przy skuteczności 33%). To wszystko pozostawia spory niedosyt po niedzielnym spotkaniu.

A teraz… Lider Pruszków

Ostatecznie SKK Polonia Warszawa zajęła po rundzie zasadniczej 7. miejsce, z bilansem 9 zwycięstw i 11 porażek. Tym samym w pierwszej rundzie play-off zmierzymy się z Panattoni Europe Lider Pruszków, który w ostatniej kolejce ligowej pokonał zwycięzcę naszej grupy AZS Uniwersytet Gdański i uplasował się na drugiej pozycji w tabeli. Rywalizacja toczyć się będzie do dwóch zwycięstw, a pierwszy mecz zagramy 9 marca w Pruszkowie o godzinie 17.00. Pozostaje nam życzyć sobie i naszym koszykarkom, żebyśmy w przyszłą sobotę byli w lepszych nastrojach niż po meczu z Łomiankami.

 

SMS PZKosz Łomianki – SKK Polonia Warszawa 68:52 (20:7, 19:16, 15:18, 14:11)

Punkty dla Polonii: Anna Kuncewicz 12 (12 zbiórek, 1×3), Anna Bekasiewicz 12 (2×3), Zuzanna Wrzesień 9 (1×3), Sonia Frojdenfal 3 (2×3), Angelika Ostasiewicz 6 (2×3), Aleksandra Kaja 2, Justyna Kowalska 2 (6 zbiórek), Izabela Zdrodowska 2, Izabela Błajda 1.

Grały także Iwona Gawryszewska, Ilona Płaczkiewicz i Joanna Rudenko.