Zwycięstwo z KKS Olsztyn na inaugurację ligi

Od zwycięstwa 76:63 rozpoczęły sezon ligowy zawodniczki SKK Polonia Warszawa. Ze względu na ograniczenia związane z pandemią wygraną z KKS Olsztyn oglądała mniej liczna niż zazwyczaj grupa kibiców, a trybuny siłą rzeczy były nieco cichsze i dawały mniejsze niż w ubiegłych sezonach wsparcie naszym zawodniczkom. Mecz był bardzo emocjonujący, a losy zwycięstwa wahały się niemal do ostatnich minut.

Niewielka rotacja w obu zespołach

Zaledwie dwa tygodnie temu te same dwie drużyny spotkały się na turnieju w Płocku. Wtedy Polonia zwyciężyła dość łatwo (79:66 ) i mogłoby się wydawać, że tak samo będzie i tym razem. Ale te dwa mecze różniły się znacząco. Podczas turnieju w Płocku obie drużyny były dopiero na etapie przygotowań do sezonu, a obaj trenerzy – Maciej Gordon w Polonii i Tomasz Sztąberski w KKS Olsztyn – bardzo mocno rotowali składem, wypróbowując różne warianty ustawienia. Mecz pierwszej kolejki ligowej był dużo bardziej zacięty. Prowadzenie zmieniało się 6 razy, a czterokrotnie na tablicy widniał wynik remisowy. Zapewne w związku z tym obaj szkoleniowcy byli tym razem mocniej przywiązani do zawodniczek pierwszej piątki. W drużynie z Olsztyna zagrało tylko 8 zawodniczek, a właściwie to 7, bo ósma z nich (Agnieszka Gromadzińska) weszła na boisko tylko na niespełna dwie minuty pierwszej połowy. Sytuację kadrową drużyny gości komplikował dodatkowo uraz Marty Sztąberskiej, która musiała opuścić boisko mniej więcej w połowie 3. kwarty i nie wróciła już do gry. W drużynie Polonii na parkiecie obserwowaliśmy 9 zawodniczek, gdyż trener Gordon nie zdecydował się tym razem posłać w bój Izy Błajdy, Aleksandry Pląsek i Joanny Rudenko. Doskonałą ilustracją stosunkowo niewielkiej rotacji składem była druga połowa spotkania – aż 4 zawodniczki Czarnych Koszul nie zeszły z boiska ani na chwilę – Anna Pawłowska, Karolina Olszewska, Marta Mistygacz i Klaudia Sosnowska. Jedynie Martynę Leszczyńską zmieniały Justyna Kowalska i Natalia Bucyk–  obie zagrały w tej części meczu po ok. 3 minuty, obie też zdobywały w tym czasie punkty – Kowalska 1, a Bucyk 3 (celny rzut za 3 punkty).

Zrywy to za mało

Niestety, w sobotni wieczór drużyna Polonii grała bardzo nierówno. Zaczęło się od prowadzenia zespołu z Olsztyna, które utrzymywało się przez 4,5 minuty pierwszej kwarty. W tym czasie Czarne Koszule raziły nieskutecznością. „Nie siedział” rzut z dystansu (ten problem przewijał się zresztą przez całe spotkanie), a wejścia pod kosz były nieudane. Potem nastąpił koncert gry drużyny gospodyń, które od stanu 4:7 doprowadziły – zdobywając kolejne 14 punktów w ciągu niespełna 3 minut gry – do wyniku 18:7. Część z nich padło po szybkim ataku, dzięki skutecznym przechwytom naszych zawodniczek obwodowych. Wydawało się, że mecz jest już pod kontrolą. Ale było to tylko złudzenie. Bardzo ambitnie grające olsztynianki, między innymi dzięki celnym rzutom za 3 punkty (w sumie 7 razy, w tym 3 razy w pierwszej połowie) już w 1. kwarcie zmniejszyły różnicę do 6 punktów (23:17). Następnie zespół KKS wygrał  drugą kwartę (doprowadzając do remisu 34:34 przed drugą połową) oraz trzecią (20:16 dla drużyny gości) i w ostatniej odsłonie meczu Polonistki musiały zmierzyć się z 4-punktowym prowadzeniem przeciwniczek. Do tego niespodziewanego prowadzenia KKS Olsztyn przed czwartą kwartą walnie przyczyniły się dwie celne trójki Kseni Woźniak w ostatniej minucie trzeciej części spotkania. W tej części meczu niektóre decyzje zawodniczek SKK Polonia były zaskakujące. W sytuacji gdy rzuty z dystansu wyraźnie nie były naszą mocną stroną w tym dniu, a drużyna gości miała już na koncie 4 przewinienia w kwarcie, zamiast próbować akcji jeden na jeden, nasze zawodniczki uporczywie starały się rzucać z daleka.

Kluczowa czwarta odsłona

Czwarta kwarta rozpoczęła się znów od trafienia zawodniczek z Olsztyna i ich przewaga wzrosła do 6 punktów. Potem jednak nastąpił drugi w tym meczu okres efektownej (i efektywnej) gry gospodyń, które zdobyły kolejnych 15 punktów doprowadzając w ciągu czterech minut od stanu 50:56 do wyniku 65:56. Po części było to efektem lepszej gry naszych koszykarek w obronie i szukaniem prostszych rozwiązań w ofensywie. Wydaje się jednak, że chyba prawdziwie „głębszy oddech” zarówno zawodniczki Polonii, jak i zgromadzeni w hali kibice złapali na niespełna 3 minuty przed końcową syreną, gdy celny rzut za 3 punkty Karoliny Olszewskiej zapewnił nam dziesięciopunktowe prowadzenie (71:61). Zresztą, aż 3 z 5 tego dnia trafionych „trójek” w wykonaniu Polonii znalazło drogę do kosza w ostatnich 5 minutach meczu (dwie pozostałe były udziałem Anny Pawłowskiej i Natalii Bucyk). Przewaga Polonii  wzrosła jeszcze o 3 punkty i mecz zakończył się wygraną 76:63, który to wynik przypadkiem wiernie odtwarza ten, jakim zakończyła się styczniowa konfrontacja tych drużyn, która była 100. ligowym zwycięstwem Polonii.

Siła kolektywu

Trudno tym razem wyróżnić pojedyncze zawodniczki. Mimo, że w tym meczu Polonistkom grało się trudno, to siłą był zespół. W różnych okresach poszczególne zawodniczki brały na siebie ciężar gry. Według oficjalnych statystyk na miano MVP zasłużyła Martyna Leszczyńska ze wskaźnikiem eval 25 (12 punktów, 13 zbiórek, 4 przechwyty), ale mimo, że jej wkład w zwycięstwo jest niezaprzeczalny, trudno byłoby stwierdzić, że to jej gra miała decydujące znaczenie. Także jej zdarzały się słabsze chwile, w szczególności nie zawsze nadążała w obronie, pozwalając przeciwniczkom na oddawanie celnych rzutów. Bardzo dobre okresy gry miały Klaudia Sosnowska (20 punktów, z tego 8 w ostatniej kwarcie), Ania Pawłowska (15 punktów, również 8 w czwartej kwarcie), a także Karolina Olszewska (13 punktów, w tym 6 w trakcie trzeciej kwarty, kiedy zespołowi „szło jak po grudzie”). Cenny wkład dała też Natalia Bucyk, w szczególności rzucając niemal połowę punktów drużyny w najtrudniejszej chyba dla Polonii, drugiej kwarcie.

Na plus w KKS Olsztyn

W drużynie z Olsztyna na szczególne wyróżnienie zasługują Karolina Giżyńska (13 punktów, 6 zbiórek), Alicja Wawrzyniak (12 punktów, 10 zbiórek) oraz Ksenia Wożniak (14 punktów, najwięcej w drużynie). Dwie pierwsze zawodniczki to byłe zawodniczki KKS Olsztyn, które wróciły do macierzystego klubu po kilku sezonach grania poza rodzinną miejscowością Drużyna gości była więc tym razem nieco mniej zależna od gry swojej liderki – Joanny Markiewicz (7 punktów, 6 asyst).

Skuteczność do poprawy

Przyczyną kłopotów Polonii w tym meczu była niewątpliwie słaba skuteczność. W pierwszej połowie średnio około co czwarty rzut gospodyń był celny, a w całym meczu skuteczność rzutów z gry wyniosła 36%. Walka na tablicy była bardzo wyrównana – oba zespoły zanotowały po 11 zbiórek w ataku, a nasze koszykarki miały 34 zbiórki w defensywie – o jedną mniej niż olsztynianki. Rywalki popełniły natomiast więcej strat – 20 wobec 12 Polonii. Naszą drużynę można natomiast pochwalić za grę zespołową – 26 asyst Czarnych Koszul to dwukrotnie większy dorobek  względem wyniku przeciwniczek w tym elemencie. Pod tym względem brylowały Anna Pawłowska i Marta Mistygacz – odpowiednio 8 i 7 asyst.

Mini benefis Iwony Gawryszewskiej

Mecz z Olsztynem był także okazją do podziękowania dla kończącej karierę sportową Iwony Gawryszewskiej. Były kwiaty, słodkości i pamiątkowy wisiorek z numerem siedem, ale także łzy wzruszenia. To niewątpliwie koniec pewnej ery w historii sekcji po reaktywacji w 2011 roku. Iwona w barwach Polonii zagrała 127 meczów – najwięcej po wznowieniu działalności sekcji w 2011 r. – w trakcie których rzuciła 739 punktów (więcej na koncie w „nowożytnej” historii Polonii ma tylko Anna Kuncewicz). Jednakże Iwona pozostaje ważną członkinią polonijnej społeczności, a niebawem będzie sprawować nową oficjalną funkcję, gdyż wejdzie w skład Rady Nadzorczej SKK Polonia Warszawa sp. z o.o.

Po nieco niespodziewanie zaciętym meczu, Polonii udało się podtrzymać passę zwycięstw z KKS Olsztyn we własnej hali. Warto bowiem przypomnieć, że w historii zmagań pierwszoligowych tych drużyn, w hali na Konwiktorskiej 6 we wszystkich czterech dotychczasowych meczach (w sezonie 2014/2015 oraz od 2018/2019 do obecnego włącznie) wygrywały zawodniczki Czarnych Koszul.

SKK Polonia Warszawa – KKS Olsztyn 76:63 (23:17, 11:17, 16:20, 26:9)

Punkty dla Polonii: Klaudia Sosnowska 20 (8 zbiórek, 4 asysty), Anna Pawłowska 15 (1×3 pkt, 8 asyst, 3 przechwyty), Karolina Olszewska 13 (1×3 pkt, 3 asysty), Martyna Leszczyńska 12 (13 zbiórek, 4 przechwyty), Natalia Bucyk 8 (2×3 pkt), Marta Mistygacz 4 (8 zbiórek, 7 asyst, 3 przechwyty), Aleksandra Kędzierska 3 (1×3 pkt), Justyna Kowalska 1. Grała też Maria Wybraniec.

 

Przygotowanie i udział drużyny SKK Polonia Warszawa w ogólnopolskich rozgrywkach ligowych w grach zespołowych
w sezonie 2020/2021 współfinansuje m.st. Warszawa

 

Dołącz do naszego newslettera!

Aktualności

Przed meczem z MPKK Sokołów Podlaski
30 października 2020
Podpisanie umowy szkoleniowej z SKS 12 Warszawa!
29 października 2020
Wygrana z Politechniką Gdańską II – moc cyfry „3”
18 października 2020

Twitter