Wspaniała niespodzianka dla kibiców Polonii – zwycięstwo koszykarek w Bydgoszczy

Mimo osłabienia brakiem kontuzjowanych Laury Miškinienė oraz Janessy Jeffery to gospodynie były zdecydowanymi faworytkami spotkania 5. kolejki  Energa Basket Ligi Kobiet (EBLK) z SKK Polonia Warszawa. Końcowy wynik 80:74 dla Polonii i fakt, że bydgoszczanki prowadziły tylko przez 17 sekund meczu nie znaczy, że zwycięstwo Czarnych Koszul przyszło łatwo. Mecz był bardzo zacięty, jeszcze na trzy minuty przed końcową syreną różnica wynosiła tylko dwa punkty. W końcówce większą skutecznością wykazały się jednak nasze zawodniczki i to one (wraz ze swoimi kibicami) mogły się cieszyć ze zwycięstwa.

Debiutancka piątka i udany początek Polonii

Nasze koszykarki rozpoczęły ten mecz w takim zestawieniu, jakiego jeszcze nie mieliśmy okazji oglądać w tym sezonie EBLK. W pierwszej piątce pojawiły się aż dwie zawodniczki U23 – rodowita bydgoszczanka Weronika Preihs jako rzucająca oraz Martyna Leszczyńska w roli podkoszowej. Towarzyszyły im Loryn Goodwin na rozegraniu oraz Marta Mistygacz i Klaudia Sosnowska jako skrzydłowe, które to trzy zawodniczki jak na razie etatowo wybiegają od pierwszej minuty na parkiet w barwach naszej drużyny. Przed rozpoczęciem spotkania miła uroczystość czekała Martynę Leszczyńską, która z rąk pani komisarz odebrała nagrodę za tytuł MVP poprzedniej kolejki EBLK.

Mecz zaczął się znakomicie dla Polonii, bo od skutecznego wejścia pod kosz Loryn Goodwin. Wprawdzie chwilę potem gospodynie wyrównały, ale remis utrzymał się bardzo krótko, bo wkrótce swoje punkty dorzuciły Martyna Leszczyńska, a potem znów Goodwin i już po dwóch minutach spotkania Czarne Koszule prowadziły 6:2. W dalszym ciągu pierwszej kwarty przewaga się powiększała i na niecałą minutę przed końcem tej części meczu osiągnęła już – po celnych rzutach wolnych Weroniki Preihs – dziewięć punktów (20:11). Niestety, w samej końcówce strata Polonii przy wyprowadzaniu piłki z własnej połowy pozwoliła gospodyniom zmniejszyć różnicę do 14:20.

Pierwsza kwarta to popis Loryn Goodwin, która zdobyła aż 9 punktów. Zresztą w kolejnych kwartach nasza rozgrywająca nie zamierzała zwalniać tempa. W następnych częściach meczu dokładała kolejno 6, 9 i 11 punktów, kończąc mecz z imponującym dorobkiem 35 punktów. Jeśli dodamy do tego 8 asyst i 4 przechwyty, to nie ulega wątpliwości, że jej wkład w zwycięstwo był nie do przecenienia.

Bardzo silnym punktem Czarnych Koszul były w tej części spotkania rzuty wolne. Z 7 wykonywanych w pierwszej kwarcie celnych było 6. Podobnie było zresztą i w kolejnych minutach. W przekroju całego meczu Polonistki trafiły 15 z 17 wykonywanych rzutów wolnych, osiągając najlepszą w tym sezonie skuteczność 88%. Co ciekawe, gorszy wynik w tym elemencie uzyskały bydgoszczanki (16/21 czyli 76%), choć w poprzednich meczach znacznie rzadziej myliły się z linii rzutów wolnych.

Nieskuteczna pogoń Bydgoszczy w drugiej kwarcie

Wprawdzie po czterech minutach drugiej kwarty Polonistkom udało się ponownie zwiększyć przewagę nawet do 9 punktów – 29:20 po celnej „trójce” Marty Mistygacz – ale już po kolejnych czterech minutach różnica stopniała do jednego punktu (34:33). Ostatecznie tę kwartę gospodynie wygrały 20:16 i Czarne Koszule schodziły na przerwę z przewagą zaledwie jednego, dwupunktowego rzutu (36:34). Zwiastowało to spore emocje w drugiej połowie rywalizacji w Bydgoszczy. W drugiej kwarcie ponownie najskuteczniejszą zawodniczką w Polonii była  Loryn Goodwin (6 punktów).

Problemy na tablicy kontra gra zespołowa

W pierwszej połowie zaznaczyła się wyraźna przewaga gospodyń w zbiórkach (26:18), zwłaszcza na atakowanej tablicy (9:2). To pozwalało na częste ponawianie akcji drużyny z Bydgoszczy, choć na szczęście nasze rywalki zdobyły w ten sposób przed przerwą tylko 4 punkty. Niebezpieczna przewaga rywalek odnosiła się również do rzutów za 3 punkty. W pierwszych 11 minutach meczu trafiły one z dystansu trzykrotnie, przy braku takich rzutów ze strony Polonii. Potem te różnice nieco się zniwelowały, ale przed przerwą bydgoszczanki miały na koncie cztery celne „trójki”, a Polonistki tylko dwie (ze słabą skutecznością 18%). Natomiast silnymi stronami Czarnych Koszul były rzuty wolne (89% skuteczności, przy zaledwie 60% ze strony rywalek) oraz asysty (10 wobec 7 w wykonaniu bydgoszczanek). Warto też podkreślić, że bardzo dobra obrona w wykonaniu naszych koszykarek zmusiła rywalki do popełnienia aż 12 strat w trakcie pierwszych 20 minut meczu, przy dwóch mniej tego typu błędach naszego zespołu.

Poza Loryn Goodwin zdobyczą punktową przed przerwą w zespole Polonii wyróżniła się Weronika Preihs, która rzuciła 7 punktów, do czego dołożyła 4 zbiórki. O jedną więcej miała w naszej drużynie w pierwszej połowie tylko Teja Goršič. W Bydgoszczy wyróżniła się przede wszystkim Jillian Alleyne, która w ciągu pierwszych 20 minut zanotowała 8 punktów i 9 zbiórek oraz najskuteczniejsza w gronie rywalek Michaela Houser (10 punktów).

Festiwal „Sosenki” po przerwie

Będąca zwykle jednym z najsilniejszych punktów zespołu Klaudia Sosnowska przed przerwą nie zdobyła ani jednego punktu. Kibice Czarnych Koszul twierdzili więc, że ich zespół ma wciąż „rezerwy do uruchomienia”. I rzeczywiście do takiej eksplozji formy strzeleckiej ze strony „Sosenki” doszło w trzeciej kwarcie. Pierwsze po przerwie punkty dla Polonii zdobyła niezawodna w tym meczu Loryn Goodwin, akcją 2+1. Ale potem nastąpił festiwal Klaudii Sosnowskiej, która w tej odsłonie zdobyła w sumie aż 16 punktów. Z tego 9 było zasługą trzech kolejnych celnych rzutów za 3 punkty bez pomyłki w jej wykonaniu. Czwartą „trójkę” „Sosenka” dołożyła jeszcze w czwartej kwarcie, osiągając rewelacyjną w tym elemencie gry skuteczność 67%.

W tej części meczu Polonistki zdobyły najwięcej punktów, wygrywając trzecią kwartę 28:23. W połowie kwarty przewaga wynosiła już nawet 15 punktów (57:42), dzięki 12 punktom z rzędu naszego zespołu (w tym 9 pkt Klaudii Sosnowskiej). Potem na półtorej minuty przed końcem tej części meczu Czarne Koszule prowadziły jeszcze 14 punktami (64:50). Ale w końcówce kwarty serią 7:0 popisała się drużyna gospodyń, zmniejszając różnicę przed ostatnimi 10 minutami do – niedającej pewności końcowego rozstrzygnięcia – różnicy 7 punktów (64:57). W tym odrabianiu strat przez bydgoszczanki pomogło dość szybkie przekroczenie limitu pięciu fauli przez Polonistki, co skutkowało licznymi rzutami wolnymi. A te gospodynie w drugiej połowie egzekwowały znacznie lepiej niż przed przerwą, trafiając w tej i kolejnej kwarcie 10 z 11 prób.

Zacięte spotkanie i nerwy prawie do końca meczu

Gospodynie nie poddały się w ostatniej odsłonie, stopniowo redukując przewagę punktową Polonii. Po 35 minutach meczu Czarne Koszule prowadziły już tylko jednym punktem (71:70). Chwilę potem celnie trafiły bydgoszczanki, obejmując jedyne w tym meczu prowadzenie 72:71. Na szczęście ten stan utrzymał się jedynie przez 17 sekund, gdyż już po chwili celnym rzutem zza łuku popisała się ponownie Loryn Goodwin.

Co gorsza niedługo później, na ponad trzy minuty przed końcową syreną, parkiet musiała opuścić Klaudia Sosnowska w związku z piątym popełnionym tego dnia przewinieniem osobistym. Wydawało się, że to osłabienie może zwiększyć szanse gospodyń na odwrócenie losów meczu. Ale Polonistki lepiej rozegrały końcówkę, powiększając swoją przewagę do ośmiu punktów. Bydgoszczanki nie miały pomysłu jak powstrzymać świetnie dysponowaną tego dnia Loryn Goodwin, która zdobyła 9 ostatnich punktów dla naszego zespołu, odbierając przeciwniczkom chęć podjęcia rywalizacji w ostatnich kilkunastu sekundach meczu.

W pierwszej połowie kibice Polonii mogli narzekać na słabą skuteczność rzutów z dystansu w wykonaniu zawodniczek wspieranej przez nich drużyny. Ale po przerwie sytuacja się odwróciła. W ciągu drugich 20 minut meczu Czarne Koszule trafiły aż 9 z 15 rzutów za 3 punkty, podczas gdy ich przeciwniczkom ta sztuka udała się tylko dwa razy (na 6 wykonywanych prób). Polonistki po przewie wypadły także lepiej „na desce”, notując 15 zbiórek (w tym 5 w ataku) przy 14 zbiórkach rywalek. W dalszym ciągu miały też więcej od gospodyń asyst (10 wobec 8 po przerwie).

Osiągnięcia indywidualne i zespołowe

W drużynie Polonii na pochwały za ambicję i wkład w końcowe zwycięstwo zasługują wszystkie zawodniczki. Loryn Goodwin zanotowała rewelacyjny wynik: 35 zdobytych punktów i w ten sposób po 5 kolejkach ma ich na koncie równo 100, co daje jej 3. miejsce w całej lidze, ex aequo z  Dominique Wilson z 1 KS Ślęza Wrocław. Loryn ustanowiła też aktualny rekord EBLK pod względem liczby punktów zdobytych w jednym meczu. Co ciekawe, 35 wyniósł także eval polonijnej MVP w tym spotkaniu, co jest szóstym osiągnięciem indywidualnym w tym cyklu rozgrywek.

Ale indywidualnymi osiągnięciami, poza wspominanymi już tutaj Loryn Goodwin i Klaudią Sosnowską, wyróżniła się – pochodząca z Bydgoszczy – Weronika Preihs. Zdobyła 10 punktów (w tym dwa razy celnie rzucając „trójki”), dołożyła do tego jeszcze 5 zbiórek i 4 asysty. W jej poczynaniach boiskowych wspierała ją na żywo licznie zgromadzeni członkowie rodziny i przyjaciele.

W drużynie z Bydgoszczy gwiazdą była przede wszystkim Jillian Alleyne, która z 24 punktami i 15 zbiórkami rywalizowała z Loryn Goodwin o miano MVP tego spotkania (jej wskaźnik eval wyniósł aż 38!). Wyróżniła się też Michaela Houser (16 punktów, 5 asyst) i Karina Michałek (12 punktów).

„Połowinki” pierwszej rundy EBLK

Koszykarki SKK Polonia Warszawa mają już za sobą połowę pierwszej rundy. Rozegrały 5 meczów, w tym 4 ze wszystkimi półfinalistkami play-off poprzedniego sezonu. W tej sytuacji bilans 2-ch zwycięstw i 3-ch porażek można uznać za bardzo zadowalający, może nawet lepszy od spodziewanego przed sezonem. Teraz czekają nas mecze z potencjalnie nieco słabszymi przeciwniczkami, choć to stwierdzenie może być bardzo mylące. Trzeba pamiętać, że poziom drużyn EBLK bardzo się wyrównał w tym sezonie i nie należy się spodziewać, że którykolwiek z kolejnych meczów będzie łatwy. W spotkaniu w Bydgoszczy poza momentami bardzo ładnej gry Polonistek widzieliśmy też chwile chaosu na parkiecie, kilkukrotnie zakończonego zupełnie niepotrzebnymi stratami lub podaniami w trybuny. Można na ten fakt spróbować spojrzeć optymistycznie. Oznacza on bowiem, że zespół ma w dalszym ciągu – stosując analogię do terminologii ekonomicznej – „rezerwy proste”, które po uruchomieniu spowodują, że będzie jeszcze groźniejszy dla rywalek. Nadal także czekamy na gotowość do gry Martyny Pyki oraz Gabrieli Kluczyńskiej, które nie miały jeszcze okazji zadebiutować w barwach Polonii w EBLK.

Teraz koszykarki Polonii Warszawa czeka trzytygodniowa przerwa, po której udadzą się na mecz we Wrocławiu z tamtejszą Ślęzą. Ponownie nie będą faworytkami, ale kibice Polonii wierzą, że znów nie stoją na z góry straconej pozycji. Potem – jeszcze w listopadzie – zagrają bardzo ważny, trzeci w tym sezonie mecz we własnej hali – z GTK Gdynia. Mocno wierzymy, że bilans dwóch dotychczasowych wygranych uda się jeszcze poprawić w nadchodzącym miesiącu.

31.10.2021: Polskie Przetwory Basket-25 Bydgoszcz – SKK Polonia Warszawa 74:80 (14:20, 20:16, 23:28, 17:16)

Punkty dla Polonii: Loryn Goodwin 35 (4×3 pkt, 8 asyst, 4 przechwyty), Klaudia Sosnowska 19 (4×3 pkt, 6 zbiórek), Weronika Preihs 10 (2×3 pkt, 5 zbiórek, 3 asysty), Martyna Leszczyńska 6 (3 asysty), Marta Mistygacz 3 (1×3 pkt, 4 asysty), Whitney Knight 3, Teja Goršič 2 (7 zbiórek), Anna Pawłowska 2. Grały także Sylwia Siemienas i Natalia Bucyk.

Zdjęcie w tle – Robert Andrzej Oliszewski

Głównym Partnerem SKK Polonia w sezonie 2021/2022 jest m.st. Warszawa, które wspierając od lat koszykówkę kobiet
i inne dyscypliny sportowe, przyczynia się do promocji aktywności ruchowej społeczeństwa

Dołącz do naszego newslettera!

Aktualności

Młode talenty znad morza, czyli mecz z GTK Gdynia
26 listopada 2021
Kolejna niespodzianka – wyjazdowa wygrana ze Ślęzą Wrocław
24 listopada 2021
Po dłuższej przerwie: zagramy ze Ślęzą Wrocław
20 listopada 2021

Twitter